Fortepian Szopena. C.K. Norwid

Fortepian Szopena powstaje pod wpływem autentycznych wydarzeń. W 1863r. w Warszawie po zamachu na generała, namiestnika carskiego, zniszczono pałac i jego zawartość: dzieła sztuki a także fortepian, na którym grał Szopen.

Utwór został opatrzony dedykacją dla Andrzeja Czajkowskiego, poety, przyjaciela Norwida z Warszawy. Motto stanowią dwa cytaty literatów romantyzmu, próbujące sprecyzować pojęcie sztuki. Jednak żadnemu to się nie udaje – stwierdzają jedynie, że sztuka to rzecz dziwna, kategoria niepodobna do niczego innego, umykająca zdefiniowaniu.

Poprzez motto Norwid zapowiada tematykę wiersza – on również będzie opowiadał o sztuce na przykładzie polskiego pianisty, choć z góry wie, że nie zdoła zbadać tego zjawiska w zupełności. Tak jak w innych jego wierszach opisuje sztukę jako trwającą przez wieki, doskonała, pełną harmonii, będącą znakiem Boga w świecie.

Osobisty charakter refleksji i wątki autobiograficzne pozwalają utożsamiać autora z podmiotem lirycznych. Norwid kilka tygodni przed śmiercią Szopena odwiedził pianistę. Był nim oczarowany. Teraz wspomina to wydarzenie. Osoba mówiąca zwraca się bezpośrednio do Szopena. Opisuje jego postać. Z obrazu wyłania się sylwetka niezwykłego człowieka, a raczej bytu wręcz nieziemskiego – wcielonej sztuki, czystej idei. Liczne przywołania symboli kultury antycznej umiejscawiają wielkiego polskiego kompozytora w panteonie mitologii. Muzyka wydobywająca się z liry Orfeusza poruszała nie tylko ludzi, ale i była w stanie ożywiać naturę, oswajać dzikie bestię. Pigmalion, genialny rzeźbiarz miał wykuć tak piękną rzeźbę, ze zakochał się w niej bez pamięci. Obie te postacie symbolizują wyżyny kunsztu artystycznego.

Motyw śmierci ważnych osobistości pojawia się często w poezji Norwida. Zgon następuje spokojnie i godnie. Odejście wypełnia nadzieja. Tak samo śmierć Szopena zostaje uwznioślona. Nie jest to gwałtowne, tragiczne zakończenie życia, a powolny proces przechodzenia w inną, lepszą przestrzeń. Paradoksalnie śmierć nie unicestwi istnienia Szopena, a je wypełni; zakończenie życia tak jak ukończenie dzieła, doda mu cechę kompletności, spełnienia.

Po przedstawieniu sylwetki artysty, podmiot liryczny skupia się na muzyce pianisty. Jego gra zawiera w swojej prostocie doskonałość. Przywołana zostaje postać Peryklesa – wodza ateńskiego, pod którego patronatem tworzył Fidiasz. ów artysta jest najwybitniejszym przedstawicielem klasycznej kultury antycznej, projektantem Partenonu, okrzykniętego cudem świata. Obcowanie z muzyką stanowi wręcz sakralne przeżycie. Autor przywołuje wiele motywów kulturowych i religijnych. Antyczna Cnota – uosobienie najwyższych wartości, byt mistyczny, poprzez muzykę Szopena powtórnie pojawia się na świecie. Obraz Emanuela zasiadającego na Taborze symbolizuje doskonałość Bożą, która objawiała się na ziemi dzęki twórczości pianisty. Podkreślony zostaje narodowy charakter utworów Szopena. Muzyka ta wyraża kwintesencje polskości. Przedstawia ideę Polski – kraju wielkiego, doskonałego, żyjącego wzniosłymi ideałami. W strofie można dopatrzeć się nawiązania do mitu założycielskiego Polski – o Piaście Kołodzieju. Teraz Polacy – „kołodziejowie”, a więc ludzie prości, zajęci pracują, zostają odrodzeni duchowo, moralne. Być może podmiot liryczny wierzy, że sztuka ma moc odmieniać ludzkie serca, wyzwalać to, co najlepsze. W tym fragmencie wiersza najbardziej wyczuwalna jest tęsknota Norwida za ojczyzną.

W kolejnych strofach podmiot liryczny staje w obliczu śmierci artysty. Obraz skończonej pieśni i kłócących się klawiszy wyraża uczucia rodzące się po odejściu pianisty – smutek, osamotnienie, zagubienie. Trudno pogodzić się z tak ogromną stratą. Podmiot liryczny emocjonalnie żegna się z artystą próbując zrozumieć kim był człowiek, który umarł.

Rozważania podmiotu lirycznego prowadzą go do poczucia uniesienia, z powodu świadomości obcowania poprzez muzykę Szopena z Absolutem. Nie potrafi sprecyzować kim dokładnie jest ten byt najwyższy; określa go „Miłości profilem”, „dopełnieniem”, „Erą” „Duchem i Literą”. Używa nawiązań zarówno do kultury antycznej jak i judeochrześcijańskiej. Ekstazyjnie wymienia kolejne jego przymioty. Jednak stawia mu gorzki zarzut – „on rozpoczynać woli”. Bowiem wielcy artyści odchodzą szybko, ledwo osiągając pełnie kunsztu. Są jak ten kłos pszeniczny, którego „sama doskonałość rozmieta”.

W kolejnych strofach podmiot liryczny pokazuje Szopenowi Warszawę. Zdaje relację z jednego wydarzenia powstania styczniowego. Opisuje je dynamicznie, w czasie teraźniejszym, jak gdy zdawał relację na żywo. Nie kryje swoich emocji. Od planu ogólnego przechodzi do opisywania coraz to drobniejszych dramatycznych scen. Punktem kulminacyjnym jest zrzucenie z pałacu fortepianu Szopena.

Fortepian symbolizuje muzykę Szopena. Fizyczny akt zniszczenia instrumentu oznacza także odrzucenie sztuki przez ludzi, trwanie przy byciu małostkowymi (a sztuka u Norwida to przejaw Boga, najwyższych idei, wzniosłych wartości). Refleksję można odczytać tak, że człowiek – byt niedoskonały nie jest w stanie zrozumieć sztuki (lub nie chce, bo jest to trudne) – więc upada i poddaje się ludzkim słabością, rezygnuje z dążenia do doskonałości. Finał przekazuje również prawdę, że wielcy artyści są skazani na niezrozumienie, często umierają w nędzy i zapomnieniu. Choć Fryderyk Szopen wyłamał się z powyższego schematu, zniszczenie fortepianu oznacza, że ludzie nie rozumieli jego muzyki, być może nie traktowali jej z należytą powagą, nie odkryli w niej orfijskiej pieśni ani Emmanuela. Zapewne dopiero po latach, po wstępnym odrzuceniu zrozumieją prawdziwą wymowę muzyki Szopena. Jednak póki co ideał został wyrzucony na bruk. Upadający fortepian można odczytać jako alegorię losu Polski. Odradzającej się nadziei na uwolnienie się spod jarzma zaborcy zadano cios. Fortepian , „ten, co Polskę głosił” zostaje zniszczony, tak jak Rosjanie będą chcieli zniszczyć polskość w represjach postyczniowych.

Zakończenie potwierdza maksymę inter armas silent Musae – podczas wojny milczą Muzy. Sztuka, to co wzniosłe, duchowe przestaje być obiektem zainteresowania człowieka, gdy ten musi walczyć o przetrwanie. Dochodzi do brutalizacji życia codziennego, ludzie stają się barbarzyńcami.