Jądro ciemności – interpretacja tytułu. J. Conrad

Przykładowe wypracowanie

Joseph Conrad w utworze „ Jądro Ciemności” przedstawił niezwykłą podróż Marlowa w głąb afrykańskiego lądu. W towarzyszach oraz napotkanych ludziach bohater dostrzegł postępujące zmiany zachowania, a im dłużej płynęli, tym głębszy wpływ wywierała na nich tajemnicza przyroda. Narastająca groza, potęgowana otaczającą naturą i chorymi stosunkami społecznymi, dawała podróżującym wrażenie jakby zanurzali się w mroku, a cel ich wyprawy – stacja Kurtza stanowiła jądro ciemności.

Opowieść Marlowa wypełniają symbole. Dzikość i groza narasta, ale nie tylko w otaczającym krajobrazie – natura odzwierciedla proces zachodzący w sercach tych, którzy odważyli się zagłębić w nieznany lad. Podróż to metafora przemiany, powolnego zatrucia ciemnością – złem.

Jak zauważył stary lekarz – zmiany zachodzą wewnątrz. Ludzie wpadali w obłęd, gorączkowali, jakkolwiek by tego nie nazwać, w tych ekstremalnych warunkach wywracali przyjęte systemy moralne i odrzucali trzeźwe myślenie. Dawali się porwać skrywanym namiętnościom i żądzom, co najpełniej prezentuje się w postaci Kurtza – człowieka wielkiego, a zarazem okrutnego, chciwego, pragnącego władzy. To w jego stacji i w nim samym nastąpił największy upadek człowieczeństwa, a zwycięstwo ciemności.

Podróż Marlowa nasuwa na myśl wędrówkę Dantego przez Kręgi Piekielne. Bo oto czym właściwie jest afrykańska rzeczywistość – piekłem. Tak jak u Dantego kolejne kręgi prowadzą do centrum, tak i bohater Conrada przemierza kolejne etapy by dotrzeć do punktu kulminacyjnego – jądra otaczającej zewsząd ciemności. Jednakże w przeciwieństwie do Dantego, Marlow nie ma przewodnika, jego dusza sama musi zmierzyć się z atakami zła.

W ciemności wszystkie szczytne idee okazują się zupełnie czymś innym. Szlachetna misja niesienia cywilizacji dzikim plemionom przemienia się w łupieżczą napaść. A może od początku wielkie humanitarne hasła były fałszem, co dopiero na miejscu zostaje zweryfikowane.

Afrykańska dżungla i zalegająca tam ciemność tworzą świat bez żadnych ograniczeń moralnych i prawnych. Tu człowiek staje się pod tymi względami wolny, a jedynym hamulcem jest on sam. Każdy podróżnik staje się Faustem, który został obdarzony wielkimi możliwościami, niedostępnymi zwykłym ludziom – istotom zamkniętym w cywilizacji. Wystawiony jest na próby i narażony na podążanie ścieżką zła, ale tylko przez własne serce pragnące zaspokoić wielkie żądze władzy, bogactwa, wywyższenia własnego istnienia nad inne, gdyż została mu dana taka możliwość.