Smutno mi Boże. Juliusz Słowacki Streszczenie

Okoliczności powstania utworu.

Juliusz Słowacki wyemigrował z Polski po powstaniu listopadowym. Nie mógł wrócić do kraju. Hymn powstał podczas podróży do Aleksandrii w 1836r. Ma ona swoje odzwierciedlenie w utworze – podmiot liryczny wspomina jak podczas żeglugi zobaczył bociany. W podpisie pod wierszem czytamy: „Pisałem o zachodzie słońca na morzu przed Aleksandrią [19 października 1836].”

Hymn ma bardzo osobisty charakter, zawiera wątki autobiograficzne, podmiot liryczny znajduje się w sytuacji tułacza tęskniącego za krajem. Można go utożsamiać z autorem.

Podmiot liryczny skarży się przed Bogiem – adresatem. Powtarza: „Smutno mi Boże”, co stanowi apostroficzny refren. Osoba mówiąca ogląda zachód słońca. Wyrazy zachwytu nad cudami natury przeradzają się w intymną rozmowę człowieka cierpiącego ze Wszechmocnym, który obdarowuje go pięknem przyrody. Podmiot liryczny podziwia wspaniałe dzieła Boga: zachód słońca na morzu – „tęcze blasków”, ale nie potrafi się nimi cieszyć. Popada w nastrój nostalgii i smutku.

Mówi, że wśród ludzi nie znalazł powiernika, prawdziwie bliskiej osoby. Na co dzień, pomiędzy obcymi nie może dać wyrazu swoim prawdziwym uczuciom. „Dla obcych ludzi mam twarz jednakową”.

Jest ogromnie samotny. Tylko przed Bogiem otwiera swoje serce. Swój smutek podmiot liryczny porównuje do żalu dziecka po odejściu matki. Tak samo jak ono, nie potrafi pogodzić się z sytuacją, zdaje sobie sprawę, że nigdy nie ukoi tęsknoty, za tym, co stracił. Nie cieszy go nic, wie, że wraz z nadejściem nowego dnia, nie zmieni się jego sytuacja, pozostaną te same zmartwienia. Czas nie uleczy ran. Znajduje się w sytuacji beznadziejnej.

Osoba mówiąca przywołuje epizod z podróży Słowackiego. Płynąc statkiem, zobaczył on na horyzoncie bociany – symbol Polski. To sprawiło, że jego myśli powędrowały znowu ku ojczystym stronom, które utracił. Następnie w rozpoczynających się anaforą wersach wylicza, co napawa go smutkiem: wspomnienia Polski, życie tułacze, utracony rodzinny dom, którego prawie nie znał, niepewność losu. Nawet nie wie, gdzie zostanie pochowany, czy w ogóle będzie miał mogiłę. To wie tylko sam Bóg, który jako jedyny zna jego cierpienia i pamięta o nim. Podmiot liryczny ma świadomość, że nie wróci do kraju. Nie zmieni tego nawet modlitwa niewinnego dziecka.

Obraz „tęczy blasków” powraca w ostatniej strofie tworząc klamrę kompozycyjną. Na ten cud będą patrzeć nowe pokolenia, inni ludzie będą cierpieć i umierać w obliczu pięknych, niewzruszonych dzieł stworzenia. Twory Boga będą trwać wieki, a marny człowiek przeminie, ogarnie go nicość. Ból i tęsknota towarzyszą ludziom przez całe życie, które jest marnością. Zanim podmiot liryczny obróci się w pył, umrze, chce powierzyć cały swój smutek Bogu i choć na trochę zaznać ukojenia, wiedzieć, że ktoś jest w stanie go zrozumieć.

„Nim się przed moją nicością ukorzę,
Smutno mi, Boże!”